O mnie i mojej pasji

highlight panel
W roku 1993 rozpoczęła się moja pasja związana z fotografią, miałem wtedy 11 lat. Tę pasję rozpoczął mój ojciec, który zawsze lubił fotografować i właśnie w 1993 roku kupił mi w prezencie manualny aparat Villa. Dla lepszego zrozumienia pojęcia przysłony w wizjerze były oznaczenia pełnego słońca, lekkiego zachmurzenia, dużego zachmurzenia i całkowicie ciemne chmury. Ostrość ustawiało się manualnie, oceniając po prostu odległość w metrach - a z tym bywało różnie. Fotografowałem swoje resoraki, klocki Lego, naszego psa, ropuchy w ogrodzie, koty, motyle, bociany... Stworzyłem moje własne "studio" fotograficzne, które składało się z lampki biurowej ;-). Te "zabawy" na pewno pomogły mi zrozumieć, czym jest fotografia - chwytaniem ulotnej chwili, zatrzymywaniem momentu naszego życia na wieczność! Zrozumiałem też podstawowe pojęcia jakimi była przysłona, czas naświetlania czy czułość ISO.

Dopiero po kilku latach, w roku 1999 zakupiłem wymarzonego Zenita TTL z bardzo przyzwoitym obiektywem Helios (ale niestety bez zbliżenia). Odkładałem na niego pieniądze z praktyk szkolnych i dla mnie to już był profesjonalny aparat. Oczywiście wtedy zawodowcy używali dużo droższych aparatów takich jak Nikony, Canony, Minolty czy Pentaxy. Kupiłem też książkę "Fotografia od A do Z", by zrozumieć trochę więcej teorii, udoskonalić swoje kadry i lepiej stosować ustawienia aparatu do zastanej sceny.

"Fotografia jest dla mnie spontanicznym impulsem płynącym z zawsze uważnego oka, które uchwyci chwilę i jej wieczność." – Henri Cartier-Bresson

Korzystałem z Zenita dosyć długo, zresztą zarówno Villę, jak i Zenita mam do dzisiaj. Zenit dawał mi większe możliwości, przede wszystkim ustawienie ostrości było widoczne w wizjerze (Villa miała osobny wizjer, nie była typową lustrzanką). Fotografując moją rodzinę, znajomych i koleżanki z klasy zrozumiałem, że Zenit z takim obiektywem nadaje się świetnie do portretów. To tym aparatem zrobiłem pierwsze zdjęcie, które zostało zaprezentowane w telewizji. Dyżurny Sataryk Kraju wybrał moją fotografię i wygrałem konkurs prezentując wóz policyjny pod dworcem głównym we Wrocławiu, nad wozem znajdował się wymowny szyld Sex Shop.

highlight panel
Z głównej nagrody w tym konkursie, jaką był weekend w hotelu nie skorzystałem, bo w 2003 roku wyemigrowałem do Chin. Przed pierwszą podróżą do Kraju Środka wziąłem zaliczkę od szefa i kupiłem Pentaxa MZ-30 z obiektywem Tamron. Istniały już wtedy aparaty cyfrowe, ale to była nowość technologiczna. Pentax dla mnie był też nowością - autofokus i zbliżenie. Oczywiście głównym beneficjentem nowego aparatu był mój szef, który w czasie pierwszej podróży do Chin co jakiś czas zlecał mi "Sypaj tu fotkę!" ;-). Do dzisiaj zachwyca mnie dźwięk automatycznie przesuwanego filmu po wykonanym zdjęciu.

Shenzhen, w którym mieszkałem przez 7 lat graniczyło bezpośrednio z Hong Kongiem. To właśnie w tych dwóch metropoliach, a także w Kantonie i Szanghaju realizowałem dalej swoją pasję. W 2006 roku zainwestowałem w pierwszy aparat cyfrowy Nikona D70s. Z czasem zakupiłem także do niego różne obiektywy. Podróżowaliśmy z żoną po Chinach, byliśmy też w Tajlandii, na Wyspie Bali - w każdym z tych miejsc odnalzałem wiele nowych tematów do uwiecznienia na karcie pamięci (już nie na negatywach): ciekawe świątynie, unikatowa architektura, piękne plaże, egzotyczna roślinność i wielu uśmiechniętych, życzliwych ludzi.

W tym okresie (2006-2008) rozpocząłem także przygodę z fotografią komercyjną. Fotografowałem piękne Azjatki, różne wydarzenia sportowe, targi samochodowe, pokazy mody. Podróżowałem często służbowo i fotografowałem także chińskie fabryki, przemysł. Stworzyłem proste studio fotograficzne i realizowałem sesje zdjęciowe na potrzeby mody (modelki prezentujące odzież, buty, torebki), a także sesje wizerunkowe. Uwielbiałem nadal fotografię reporterską i sprzedawałem swoje zdjęcia na różnych platformach, współpracowałem z agencją ONS w Polsce. Moje zdjęcia z Kraju Środka pojawiały się w magazynie Focus, na portalu O2.pl i w tygodniku "Niedziela". Były także publikowane w książkach, wydawnictwach uniwersyteckich, przewodnikach itd. O Chinach często się mówiło, pisało, więc było duże zapotrzebowanie na całym świecie na zdjęcia z Kraju Środka. Jedna z moich fotografii, gdzie modelką była moja żona trafiło nawet na okładkę książki pod tytułem "Moja ulubiona żona".

Kiedy w 2009 roku ja krążyłem gdzieś pomiędzy Shenzhen, Ningbo, Szanghajem, prowincją Yunnan a wyspą Sanya kilkanaście zdjęć mojego autorstwa było prezentowanych w Polsce. Zdjęcia towarzyszyły wytawie "Chińska Armia Terakotowa", która była prezentowana w różnych miastach, w muzeach i domach kultury. Wystawa była poświęcona starożytnej armii, określanej też jako Ósmy cud Świata. Miałem nawet okazję zobaczyć ten cud w Xi'an osobiście, już na samym początku mojego pobytu w Chinach. Nie miałem jednak cyforwych zdjęć z tej podróży. Na wystawie były prezentowane moje współczesne fotografie, ukazające głównie Shenzhen, miasto niebywałego postępu, rozwoju. Symbol chińskiego skoku gospodarczego i technologicznego. Na wystawie pojawiły się też fotografie mojej modelki Diany, która ma takie specyficzne, orientalne oczy.

Poznałem wtedy wiele osób z Chin, Filipin, Rosji, Brazylii, które tak jak ja pasjonowały się fotografią. Dzieliliśmy się na tych, którzy stoją przed lub za obiektywem. W naszej paczce była też dziewczyna, która czuła się dobrze po obu stronach obiektywu.

W tej części Azji zawsze dokuczały nam ekstremalne upały i bardzo uciążliwa wilgotność. Mimo tych warunków Nikon nigdy mnie nie zawiódł. Dlatego właśnie w 2012 roku zainwestowałem w Nikona D7000. Postęp technologiczny, większe możliwości i lepsza jakość zdjęć były od razu odczuwalne. W Polsce nadal fotografowałem różne wydarzenia, udoskonalałem fotografię portretową w plenerze i studiu. Moje zdjęcia znowu pojawiały się w książkach m.in. "Historia lotnictwa w Polsce" - obserwowanie samolotów, latanie (jako pasażer, niestety) i fotografowanie wszystkiego, co lata nad nami to także moja pasja.

W 2016 roku rozpocząłem współpracę z agencją East News i zaanagażowałem się bardziej w fotografię reporterską, dokumentalną. Miałem przyjemność fotografować zmagania sportowców w czasie World Games 2017 we Wrocławiu, mistrzostawa szybowcowe i mistrzostawa pilotowania czaszą (canopy piloting). Po raz kolejny moje zdjęcie zostało zaprezentowane w telewizji, tym razem w porannym programie TVN.

"To tylko iluzja, że zdjęcia są robione aparatem, są tworzone okiem, sercem i głową." – Henri Cartier-Bresson

Od czasu do czasu zajmowałem się też zdjęciami rodzinnymi, przyjęciami i weselami, ale nigdy nie chciałem ograniczać się do jednego rodzaju zdjęć. Otaczający nas świat jest zbyt interesujący, zbyt kolorowy, żeby używać aparatu tylko na sobotnich weselach. Nadal często fotografowałem modelki, zdjęcia na potrzeby blogów, Instagrama itd. Pomagałem także swoim klientom w sesjach biznesowych, organizowałem sesje na potrzeby firmowych stron internetowych: prezentacja firmy, właściciela, siedziba firmy, wybrane produkty.

Często szukam jakiegoś zdjęcia z mojego archiwum, aktualnie to ponad 100 tysięcy fotografii. Zrozumiałem, jaką wartość mają fotografie sprzed lat. Zeskanowane obrazy z klisz, sprzed 15-20 lat, a także pierwsze zdjęcia cyfrowe sprzed 10 lat potrafią wzruszać, przypominają ważne momenty z naszego życia lub ludzi, którzy już odeszli. Czasami coś, co wydawało nam się mieć miejsce rok temu, okazuje się, że wydarzyło się trzy lata temu. Fotografie pomagają nam w odświeżaniu naszej pamięci, układają nasze życie w chronologiczną całość. Ostatnio zająłem się nawet historycznymi zdjęciami moich dziadków i pradziadków. Najstarsze zdjęcie babci ze szkoły ma już ponad 100 lat. Udało mi się to wszystko zeskanować i posegregować.

Fotografia jest istotną częścią mojego życia, pozwala zachować momenty, które stają się przeszłością, zamazują się w naszej pamięci, ale na fotografiach pozostają ostre.

Aktualnie używam Nikona D750, który przede wszystkim dużo lepiej od poprzedników radzi sobie ze zróżnicowanym oświetleniem. Ten sprzęt daje też ogromne możliwości fotografowania we wnętrzach dzięki wysokim czułościom ISO, to rozwiązanie jest także pomocne w "szybkich" zdjęciach sportowych. Jakość zdjęć pozwala na tworzenie pięknych portretów. Moje doświadczenie, pasja do fotografii i nowy aparat pomagają mi teraz w tworzeniu perfekcyjnych kadrów!

Zapraszam do współpracy w zatrzymywaniu pięknych, ale jednak ulotnych chwil!